- Wpisów: 7
- Średnio co: 74 dni
- Ostatni wpis: 1 rok temu, 02:28
- Licznik odwiedzin: 642 / 598 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Wczoraj cały dzień umierałam...
Z tęsknoty. Wyć mi się chciało jak psu do księżyca
Tkwię w chorym związku na własne życzenie i przez własną głupotę.
Cały dzień byłam w pracy... Bez niego...
Żadnego telefonu, żadnego esa. Nic.
Czy tak powinno wyglądać małżeństwo po trzech latach hmmm... (głupie słowo) >>pożycia<< ??
Bo ja nie tak to sobie wyobrażałam
Cały dzień było mi smutno, pusto, ciężko i źle. Za to mój ojciec miał świetny humor, przez co jeszcze bardziej się dołowałam...
Przyjechał pod wieczór, przywiózł mi obraz...
Bez czułości i zbędnych ceregieli oznajmił, że ma coś dla mnie...
Pytam - NOWE SERCE?
Zrobił zdziwioną minę i tyle.
Ale nie ważne.
Zastąpił mnie w pracy, zawiózł do domu - tyle dobrego...
Wieczór był miły, przez co teraz i kolejne dni będę cierpiała jeszcze bardziej
Jestem taka głupia !!
Nie potrafię podjąć żadnej konkretnej decyzji - a może się boję?
Napawałam się jego dotykiem, smakiem i wszystkim co czułam...
Powiedzcie mi - jak to jest możliwe, że można kogoś kochać tak bardzo ??
Całą sobą, do bólu, bezgranicznie ??
Umieram, z każdym dniem umieram... Z każdą minutą... Czy z nim, czy bez niego...
Z tęsknoty. Wyć mi się chciało jak psu do księżyca

Tkwię w chorym związku na własne życzenie i przez własną głupotę.
Cały dzień byłam w pracy... Bez niego...
Żadnego telefonu, żadnego esa. Nic.
Czy tak powinno wyglądać małżeństwo po trzech latach hmmm... (głupie słowo) >>pożycia<< ??
Bo ja nie tak to sobie wyobrażałam

Cały dzień było mi smutno, pusto, ciężko i źle. Za to mój ojciec miał świetny humor, przez co jeszcze bardziej się dołowałam...
Przyjechał pod wieczór, przywiózł mi obraz...
Bez czułości i zbędnych ceregieli oznajmił, że ma coś dla mnie...
Pytam - NOWE SERCE?
Zrobił zdziwioną minę i tyle.
Ale nie ważne.
Zastąpił mnie w pracy, zawiózł do domu - tyle dobrego...
Wieczór był miły, przez co teraz i kolejne dni będę cierpiała jeszcze bardziej

Jestem taka głupia !!
Nie potrafię podjąć żadnej konkretnej decyzji - a może się boję?
Napawałam się jego dotykiem, smakiem i wszystkim co czułam...
Powiedzcie mi - jak to jest możliwe, że można kogoś kochać tak bardzo ??
Całą sobą, do bólu, bezgranicznie ??
Umieram, z każdym dniem umieram... Z każdą minutą... Czy z nim, czy bez niego...
-
Martysiia: ja, za każdym razem gdy spotykam się z moja miłością, powtarzam sobie, że teraz jego kolej, że ja poczekam i popatrzę jak on okazuje mi miłość, czasami warto czekać dla tych kilku pięknych chwil, ale nie potrafię znieść tego cierpienia, gdy mam świadomość, że ta chwila tak krótko trwa...
-
Diamond Lipz: Można tak kochać... Ja mam czasem wrażenie, że z nimi jak o ścianę. Faceci wiele naszych słów czy aluzji nie łapią. P.S. Lubie tego misia. :)
-
Russella: oj uwierz można...Kochać bardziej niż siebie...człowiek później katuje samego siebie obwiniając się za to, że tak mocno kocha, a myśląc, że nasza 2ga połówka nie dosyć, że tego nie widzi, nie docenia to jeszcze nie kocha nas tak jak my jego...ale czy to jest prawda?
Gdyby nie moja skóra, rozsypałabym się na milion kawałków...
Bo chociaż czasami wyjrzy maluni promyczek, to tylko po to, bym później cierpiała przez jego wspomnienie...
Jeżeli mogłabym zrobić cokolwiek.
I znowu być w Twoim sercu - nic innego nie miałoby znaczenia...
1000 myśli kłębi się w mojej głowie. I jedna jest gorsza od drugiej. Zastanawiam się często, czy by za mną tęsknił gdybym umarła...?
Ale jak umrę to i tak tego nie będę wiedziała...
Kupił mi dzisiaj obraz... Czerwone tulipany na czarno-białym tle. Szkoda, że przy okazji nie dokupił nowego serca, bo moje już ledwo daje radę. Albo amnezji w pigułce,bym mogła zapomnieć minione trzy tygodnie.
Chwilami mam wrażenie, że oszaleję. I straszną ochotę by rzucić się pod pędzący pociąg
Bo chociaż czasami wyjrzy maluni promyczek, to tylko po to, bym później cierpiała przez jego wspomnienie...
Jeżeli mogłabym zrobić cokolwiek.
I znowu być w Twoim sercu - nic innego nie miałoby znaczenia...
1000 myśli kłębi się w mojej głowie. I jedna jest gorsza od drugiej. Zastanawiam się często, czy by za mną tęsknił gdybym umarła...?
Ale jak umrę to i tak tego nie będę wiedziała...
Kupił mi dzisiaj obraz... Czerwone tulipany na czarno-białym tle. Szkoda, że przy okazji nie dokupił nowego serca, bo moje już ledwo daje radę. Albo amnezji w pigułce,bym mogła zapomnieć minione trzy tygodnie.
Chwilami mam wrażenie, że oszaleję. I straszną ochotę by rzucić się pod pędzący pociąg
-
Martysiia: proszę, nie poddawaj się... nie pokazuj jemu jaka potrafisz być słaba. Bądź dzielną kobietą, która kocha, ale nie daj po sobie poznać, że kochasz za dwoje...
-
Hungry for Love: Współczuje tego uczucia ...
-
x.o.x.o.: Teraz wiem jedno - już nigdy w życiu nie chcę się tak czuć ! Nie chcę, by ktokolwiek tak się czuł...
Jest mi zbyt źle by opisać kolejny punkt...
Z każdym dniem ulatuje ze mnie życie.
Z każdym kolejnym tracę nadzieje, że wszystko będzie jak dawniej.
Jak to możliwe, że z dnia na dzień, osoba, która była Twoim światem, którą kochało się ponad wszystko (w słowach, czynach, w dzień i w nocy, przez sen i na odległość...), nagle staje się dla Ciebie mniej ważna...??
Bez żadnego konkretnego powodu...
Już nie wiem co mam robić.
Coraz bardziej uświadamiam sobie, że to co minęło, już chyba nie wróci. I nic nie mogę na to poradzić... Nic nie mogę zrobić... Nawet nie wiem CO? zrobić
Moje życie straciło sens. I to dosłownie. Staram się ze wszystkich sił, ale w zamian dostaję ochłapy miłości lub tylko reakcje z przyzwyczajenia (i to jeśli się o nie upomnę...).
Budzę się rano, po czym dochodząc do siebie, czuję się jakby umarł ktoś mi bardzo bliski. Wiecie jakie to uczucie?
Ma się wtedy wrażenie, że ból po stracie nie minie nigdy. Nie chce się nic, nawet mrugać. Nie chce się płakać - łzy same lecą. Jakby nawet one nie były już przeze mnie kontrolowane...
Ta pustka w sercu mnie przeraża.
Nie mogę tak po prostu odejść... Nawet nie mam gdzie...
Do rodziców? Zwalić im się na głowę, mieszkać na pokoju razem z siostrą i jej chłopakiem...?
Raczej odpada. Na pewno odpada.
Rozwieść się? Boję się, że to będzie jeszcze bardziej bolało, bo teraz mam jeszcze jakieś ulotne wrażenie, że go mam, W przenośni i na swój sposób, ale mam.
Kocham go tak, jak jeszcze nigdy nikogo nie kochałam. Bardziej niż w dzień gdy powiedziałam "TAK". To dziwne, bo teraz mam wrażenie, że moja miłość jest tak ogromna, że wówczas chyba nie istniała.
A może już wariuję...
Pomyślicie pewnie - dlaczego ona z nim nie porozmawia? Przecież to jej mąż, przecież skoro z nią jest musi mu choć trochę zależeć??
Kochane - rozmawiałam, płakałam, tłumaczyłam, mówiłam, błagałam i już nie wiem c jeszcze.
Wierzcie mi, zrobiłam wszystko - ale to nic nie daje.
Zupełnie jakby przestał mnie kochać i był tylko z przyzwyczajenia, z wygody, z rozsądku, etc, etc.
Choć jest blisko, to jest daleko. Kiedy mu o tym mówię, on odpowiada, że to nie jest prawda.
ogólnie wszystkiemu przeczy i mówi, że kocha.
Tylko dlaczego jest inny?? Dlaczego ja tej miłości nie czuję? Nie może być ze mną coś nie tak, skoro czułam ją przez 8 lat (albo i dłużej) codziennie... To tak jakby coś pachniało, a za chwilę tak śmierdziało, że nie można wytrzymać (wiem, głupi przykład, ale nie wiem już jak Wam - i sobie - to wytłumaczyć?). To jest tak widoczne i namacalne, że nie można przeczyć. Każdy to widzi, KAŻDY !!!
Ale on nadal temu zaprzecza...
Dlaczego??
Trzeci tydzień...
A ja mam wrażenie, że życie umarło.
Że nie mam już wnętrzności - nie czuję ich.
A zamiast serca jest tak wielka pustka, że człowiek rozumem nie ogarnie.
Nie wiem co zrobić, a umierać się boję
A wszystko co było kiedyś i co było tak piękne, z każdą minutą mnie zabija...
Tak strasznie za nim tęsknię
Przytulam się, dotykam, kocham, patrzę, rozmawiam, całuje - i tęsknię !
"Byłoby mi na rękę, gdyby świat się dzisiaj skończył".
Z każdym dniem ulatuje ze mnie życie.
Z każdym kolejnym tracę nadzieje, że wszystko będzie jak dawniej.
Jak to możliwe, że z dnia na dzień, osoba, która była Twoim światem, którą kochało się ponad wszystko (w słowach, czynach, w dzień i w nocy, przez sen i na odległość...), nagle staje się dla Ciebie mniej ważna...??
Bez żadnego konkretnego powodu...
Już nie wiem co mam robić.
Coraz bardziej uświadamiam sobie, że to co minęło, już chyba nie wróci. I nic nie mogę na to poradzić... Nic nie mogę zrobić... Nawet nie wiem CO? zrobić

Moje życie straciło sens. I to dosłownie. Staram się ze wszystkich sił, ale w zamian dostaję ochłapy miłości lub tylko reakcje z przyzwyczajenia (i to jeśli się o nie upomnę...).
Budzę się rano, po czym dochodząc do siebie, czuję się jakby umarł ktoś mi bardzo bliski. Wiecie jakie to uczucie?
Ma się wtedy wrażenie, że ból po stracie nie minie nigdy. Nie chce się nic, nawet mrugać. Nie chce się płakać - łzy same lecą. Jakby nawet one nie były już przeze mnie kontrolowane...

Ta pustka w sercu mnie przeraża.
Nie mogę tak po prostu odejść... Nawet nie mam gdzie...
Do rodziców? Zwalić im się na głowę, mieszkać na pokoju razem z siostrą i jej chłopakiem...?
Raczej odpada. Na pewno odpada.
Rozwieść się? Boję się, że to będzie jeszcze bardziej bolało, bo teraz mam jeszcze jakieś ulotne wrażenie, że go mam, W przenośni i na swój sposób, ale mam.
Kocham go tak, jak jeszcze nigdy nikogo nie kochałam. Bardziej niż w dzień gdy powiedziałam "TAK". To dziwne, bo teraz mam wrażenie, że moja miłość jest tak ogromna, że wówczas chyba nie istniała.
A może już wariuję...
Pomyślicie pewnie - dlaczego ona z nim nie porozmawia? Przecież to jej mąż, przecież skoro z nią jest musi mu choć trochę zależeć??
Kochane - rozmawiałam, płakałam, tłumaczyłam, mówiłam, błagałam i już nie wiem c jeszcze.
Wierzcie mi, zrobiłam wszystko - ale to nic nie daje.
Zupełnie jakby przestał mnie kochać i był tylko z przyzwyczajenia, z wygody, z rozsądku, etc, etc.
Choć jest blisko, to jest daleko. Kiedy mu o tym mówię, on odpowiada, że to nie jest prawda.
ogólnie wszystkiemu przeczy i mówi, że kocha.
Tylko dlaczego jest inny?? Dlaczego ja tej miłości nie czuję? Nie może być ze mną coś nie tak, skoro czułam ją przez 8 lat (albo i dłużej) codziennie... To tak jakby coś pachniało, a za chwilę tak śmierdziało, że nie można wytrzymać (wiem, głupi przykład, ale nie wiem już jak Wam - i sobie - to wytłumaczyć?). To jest tak widoczne i namacalne, że nie można przeczyć. Każdy to widzi, KAŻDY !!!
Ale on nadal temu zaprzecza...
Dlaczego??
Trzeci tydzień...
A ja mam wrażenie, że życie umarło.
Że nie mam już wnętrzności - nie czuję ich.
A zamiast serca jest tak wielka pustka, że człowiek rozumem nie ogarnie.
Nie wiem co zrobić, a umierać się boję

A wszystko co było kiedyś i co było tak piękne, z każdą minutą mnie zabija...
Tak strasznie za nim tęsknię

Przytulam się, dotykam, kocham, patrzę, rozmawiam, całuje - i tęsknię !
"Byłoby mi na rękę, gdyby świat się dzisiaj skończył".
-
Martysiia: widzę, że siedzimy w podobnym kłopocie :( z tym, że ja kocham 2 lata, a Ty 8 ... poznałam już to uczucie, gdy dajesz z siebie wszystko a w zamian dostajesz cień tego, co dostawałaś zazwyczaj. I ten ból gdy uświadamiasz sobie rano, że dzień bez jego miłości to kolejny dzień stracony... nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie pomagają szczere rozmowy, płacz, czy żadne inne działania. A w głębi duszy czuję, że rozstanie też tego nie rozwiąże... :(
-
Diamond Lipz: To właśnie jest najgorsze, kiedy przychodzi nam zmierzyć się z obojętnością człowieka, który jeszcze nie tak dawno nosił nas na rękach i kochał do utratu tchu... Wiem. Znam. I trzymam kciuki, żeby poukładało się to u Ciebie.
-
Mechant Loup: cytat... idealny
Dzień 2 – Osoba, w której jesteś zadurzona
Będzie krótko - mój mąż.
Zakochałam się w nim na nowo.
Im bardziej mnie rani, tym bardziej go kocham...
Mimo iż patrząc w Jego oczy coraz częściej dostrzegam pustkę i obojętność...
Chwilami mam wrażenie, że zwariuję, że umrę z miłości...
Czuję się jak nastolatka, która źle ulokowała swoje uczucia.
Jak porzucona zrozpaczona kobieta, która straciła swojego mężczyznę w stolicy zakochanych...
Czuję się pusta w środku...
Czuję się jakbym była borderline - człowiekiem na pograniczu (taki typ zaburzenia osobowości).
Hmmm...
Coś w tym musi być...
Będzie krótko - mój mąż.
Zakochałam się w nim na nowo.
Im bardziej mnie rani, tym bardziej go kocham...
Mimo iż patrząc w Jego oczy coraz częściej dostrzegam pustkę i obojętność...
Chwilami mam wrażenie, że zwariuję, że umrę z miłości...
Czuję się jak nastolatka, która źle ulokowała swoje uczucia.
Jak porzucona zrozpaczona kobieta, która straciła swojego mężczyznę w stolicy zakochanych...
Czuję się pusta w środku...
Czuję się jakbym była borderline - człowiekiem na pograniczu (taki typ zaburzenia osobowości).
Hmmm...
Coś w tym musi być...
-
Martysiia: a szczera rozmowa? Może to co widzisz w jego oczach jest fałszywe? Nie można być szczęśliwym z kimś, z jest się z przyzwyczajenia. Nie można też kochać za dwoje...
-
Hungry for Love: No tak, może jednak porozmawiaj z nim o tym co czujesz i w ogóle , to jest chyba najlepsze rozwiązanie :)
Dzień 1 – Twój najlepszy przyjaciel
Historia naszej przyjaźni wydarzyła się ponad 10 lat temu.
Byłam młoda i głupia, a on był chłopakiem (nie jak to zwykle bywa u nastolatek, że mają psiapsióły...).
Pamiętam to ogólnie ogarniające uczucie potrzeby przebywania z nim w wolnych chwilach, zwierzanie się z sekretów, z miłostek i problemów.
Wszystkie te sprawy, jakimi na ogół dzielą się przyjaciele...
Pomoc...
Zawsze mogłam na niego liczyć, a On mógł liczyć na mnie...
Po paru latach, gdy kończyłam liceum i zbliżał się czas studniówki, to nie poszłam na nią z chłopakiem, w którym byłam zadłużona.
Poszłam z nim...
Z przyjacielem.
Powiedział mi wtedy, że mógłby mi dać gwiazdkę z nieba...
Zastanawiałam się wówczas, czy chodzi mu o te prawdziwe gwiazdy, czy te zrobione przez nas, które wisiały pod sufitem??
Jak powiedział - tak zrobił.
Gwiazdkę mam do dziś. Schowana głęboko w pamiętniku, razem z cudownymi wspomnieniami z tamtego okresu.
Dzisiaj mój przyjaciel nie jest już moim przyjacielem - jest moim mężem. Choć i tym, z dnia na dzień przestaje być.
Dzisiaj już wiem, że i jedno i drugie uczucie trzeba pielęgnować inaczej się wypali. Umrze śmiercią naturalną...
Świat się zmienia, zmieniają się też ludzie...
Może uda mi się wszystko naprawić...??
Przyjaźń nie jest czymś spontanicznym, automatycznym, jest natomiast owocem obopólnej zgody, decyzji, życiowej postawy, otwartości. Nie staje się, ani nie pozostaje przyjaciółmi przez przypadek. Prawdziwa harmonia jest najpiękniejszym darem wierności prawdzie, uczciwości, sprawiedliwości; jest zawsze zaskoczeniem i zadziwieniem. Tak jak światło gwiazd nie pojawia się jedynie wtedy, kiedy się je dostrzega, i nie znika, gdy zostało dostrzeżone.
Na dzień dzisiejszy moim przyjacielem staje się SAMOTNOŚĆ...
Historia naszej przyjaźni wydarzyła się ponad 10 lat temu.
Byłam młoda i głupia, a on był chłopakiem (nie jak to zwykle bywa u nastolatek, że mają psiapsióły...).
Pamiętam to ogólnie ogarniające uczucie potrzeby przebywania z nim w wolnych chwilach, zwierzanie się z sekretów, z miłostek i problemów.
Wszystkie te sprawy, jakimi na ogół dzielą się przyjaciele...
Pomoc...
Zawsze mogłam na niego liczyć, a On mógł liczyć na mnie...
Po paru latach, gdy kończyłam liceum i zbliżał się czas studniówki, to nie poszłam na nią z chłopakiem, w którym byłam zadłużona.
Poszłam z nim...
Z przyjacielem.
Powiedział mi wtedy, że mógłby mi dać gwiazdkę z nieba...
Zastanawiałam się wówczas, czy chodzi mu o te prawdziwe gwiazdy, czy te zrobione przez nas, które wisiały pod sufitem??
Jak powiedział - tak zrobił.
Gwiazdkę mam do dziś. Schowana głęboko w pamiętniku, razem z cudownymi wspomnieniami z tamtego okresu.
Dzisiaj mój przyjaciel nie jest już moim przyjacielem - jest moim mężem. Choć i tym, z dnia na dzień przestaje być.
Dzisiaj już wiem, że i jedno i drugie uczucie trzeba pielęgnować inaczej się wypali. Umrze śmiercią naturalną...
Świat się zmienia, zmieniają się też ludzie...
Może uda mi się wszystko naprawić...??
Przyjaźń nie jest czymś spontanicznym, automatycznym, jest natomiast owocem obopólnej zgody, decyzji, życiowej postawy, otwartości. Nie staje się, ani nie pozostaje przyjaciółmi przez przypadek. Prawdziwa harmonia jest najpiękniejszym darem wierności prawdzie, uczciwości, sprawiedliwości; jest zawsze zaskoczeniem i zadziwieniem. Tak jak światło gwiazd nie pojawia się jedynie wtedy, kiedy się je dostrzega, i nie znika, gdy zostało dostrzeżone.
Na dzień dzisiejszy moim przyjacielem staje się SAMOTNOŚĆ...
-
Martysiia: piękna historia. Mam nadzieję, że ta przyjaźń przerodziła się w miłość i to dlatego razem jesteście? Nie poddawaj się, walcz o Waszą przyjaźń, to podstawa dobrego związku. pozdrawiam ;*
-
x.o.x.o.: Tak, ta przyjaźń przerodziła się w miłość. Niestety w ciągu tych 7 lat bycia w związku, umarła (niepielęgnowana, choć jakże rzadko spotykana) śmiercią naturalną. Teraz umiera moje małżeństwo, ulatnia się miłość... ;( Ale to w dalszej części... Jeszcze się nie poddałam, jeszcze walczę - choć serce z bólu i żalu krwawi ;( Będę silna do samego końca (walki oczywiście, nie końca miłości).
-
Hungry for Love: @Martysiia: Zgadzam się w 100 % :) Piękna historia i ogólnie bardzo podoba mi się jak piszesz :) Będę obserwować :D
Dzień 1 – Twój najlepszy przyjaciel
Dzień 2 – Osoba, w której jesteś zadurzona
Dzień 3 – Twoi rodzice
Dzień 4- Twoje rodzeństwo
Dzień 5 – Twoje marzenia
Dzień 6 - Obcy
Dzień 7 – Twój były
Dzień 8 – Twój internetowy przyjaciel
Dzień 9 – Ktoś, kogo chciałabyś spotkać
Dzień 10 – Ktoś, z kim nie rozmawiasz tak często, jakbyś tego chciała
Dzień 11 – Osoba zmarła, z którą chciałabyś porozmawiać
Dzień 12 – Osoba, której nienawidzisz/która mocno cię zraniła
Dzień 13 – Ktoś, kto chciałabyś, żeby ci przebaczył
Dzień 14 – Osoba, od której się oddaliłaś
Dzień 15 – Osoba, za którą tęsknisz najbardziej
Dzień 16 – Ktoś, kto nie mieszka w twoim mieście/kraju
Dzień 17 – Ktoś z twojego dzieciństwa
Dzień 18 – Osoba, którą chciałabyś być
Dzień 19 – Ktoś, kto prześladuje twoje myśli
Dzień 20 – Osoba, która złamała ci serce
Dzień 21 – Ktoś, kogo osądziłeś przy pierwszym spotkaniu
Dzień 22 – Osoba, której chcesz dać drugą szansę
Dzień 23 – Ostatnia osoba z którą się całowałaś
Dzień 24 – Osoba, która ofiarowała ci twoje ulubione wspomnienie
Dzień 25 – Osoba, którą znasz i która przechodzi przez ciężki okres w swoim życiu
Dzień 26 – Osoba, której obiecałaś coś na całe życie
Dzień 27 – Najbardziej przyjazna osoba, jaką poznałaś
Dzień 28 – Ktoś, kto odmienił twoje życie
Dzień 29 – Osoba, której chciałabyś powiedzieć wszystko, ale boisz się to zrobić
Dzień 30 – Twoje odbicie w lustrze
Dzień 2 – Osoba, w której jesteś zadurzona
Dzień 3 – Twoi rodzice
Dzień 4- Twoje rodzeństwo
Dzień 5 – Twoje marzenia
Dzień 6 - Obcy
Dzień 7 – Twój były
Dzień 8 – Twój internetowy przyjaciel
Dzień 9 – Ktoś, kogo chciałabyś spotkać
Dzień 10 – Ktoś, z kim nie rozmawiasz tak często, jakbyś tego chciała
Dzień 11 – Osoba zmarła, z którą chciałabyś porozmawiać
Dzień 12 – Osoba, której nienawidzisz/która mocno cię zraniła
Dzień 13 – Ktoś, kto chciałabyś, żeby ci przebaczył
Dzień 14 – Osoba, od której się oddaliłaś
Dzień 15 – Osoba, za którą tęsknisz najbardziej
Dzień 16 – Ktoś, kto nie mieszka w twoim mieście/kraju
Dzień 17 – Ktoś z twojego dzieciństwa
Dzień 18 – Osoba, którą chciałabyś być
Dzień 19 – Ktoś, kto prześladuje twoje myśli
Dzień 20 – Osoba, która złamała ci serce
Dzień 21 – Ktoś, kogo osądziłeś przy pierwszym spotkaniu
Dzień 22 – Osoba, której chcesz dać drugą szansę
Dzień 23 – Ostatnia osoba z którą się całowałaś
Dzień 24 – Osoba, która ofiarowała ci twoje ulubione wspomnienie
Dzień 25 – Osoba, którą znasz i która przechodzi przez ciężki okres w swoim życiu
Dzień 26 – Osoba, której obiecałaś coś na całe życie
Dzień 27 – Najbardziej przyjazna osoba, jaką poznałaś
Dzień 28 – Ktoś, kto odmienił twoje życie
Dzień 29 – Osoba, której chciałabyś powiedzieć wszystko, ale boisz się to zrobić
Dzień 30 – Twoje odbicie w lustrze
-
Magdusia:
Podoba mi się... ale o co chodzi? :)
-
x.o.x.o.: Codziennie opiszę każdy punkt - pomysł żywcem zerżnięty od jednej pingerki - ale odjechany :P
-
Martysiia: absolutnie się nie gniewam, sama to skopiowałam od kogoś ;))))
Oglądasz 1-7 z 7
x.o.x.o.
x.o.x.o.
O mnie: Najwyraźniej znowu działa moja wyobraźnia. Tylko czekać, aż zdam sobie z tego sprawę i roztrzaskam łeb o ścianę!
Motto: Obudzić się o piątej rano i zgłosić nieprzygotowanie do życia , po czym przespać resztę dnia...
“Polej kolejkę za te martwe marzenia, za wszystko co miało być, a czego nie ma”


)??


-
Hungry for Love:
Pokaż wszystkie (1) ›